
28.02 i jeszcze pięć łososi z dzisiaj – wymarzony finish!
Pogoda jeszcze lepsza niż wczoraj, ale ryby już tak dobrze nie współpracowały. Tym razem to my biliśmy mistrzami ostatniej prostej
Ten dzień to zupełnie inna bajka. Wiele łodzi pływało do południa na zero. Wszystko wskazywało na to, że ryby się wyniosły, gdyby nie fakt, że jedna łódź w południe podebrała piątego łososia!! Wydawało się to niemożliwym, ale wyglądało to tak, że tylko Oni mają patent na łowienie tego dnia. Kilka godzin główkowałem, zanim udało mi się znaleźć właściwą kombinację do sejfu z rybami. Jednak jak już znalazłem, nie zdążyłem zakończyć wszystkich zmian zestawów, a już holowaliśmy. Najpierw na windzie zameldował się dublet, 95 i 95 cm. Po kilku szybkich nawrotach i niespełna pół godziny holowaliśmy trzy kolejne łososie 82, 90 i 93 cm – dwie z windy i jedną z planera. To już była niezła jazda. Ryby skakały zamieniały się stronami, ogólnie zmuszały nas licznych kombinacji. Szczęśliwie wszystkie ryby wyholowane. Znów spora zasługa moich dzisiejszych kompanów – Pawła i Stephana, którzy świetnie radzili sobie z holem ryb po wczorajszym treningu. Pozdrowienia dla Was obydwu!